CETA – umowa handlowa między Kanadą a UE

Jeśli chodzi o sprawy międzynarodowo-gospodarcze, to ostatnimi czasy na świecie sporo się dzieje. Parę lat temu – ACTA, teraz – TTIP i CETA, o czym zazwyczaj dowiadujemy się, gdy dochodzi do ogólnopolskich protestów (w innych krajach również obywatele protestują przeciwko zawarciu tych gospodarczych umów między USA (w przypadku CETA: Kanada) a UE. A w międzyczasie… Chiny budują swój nowy Szlak Jedwabny mający na celu połączenie handlowe Azji z Europą, na szlaku którego wciąż dochodzi to jakiś ataków terrorystycznych, szturmów nielegalnych imigrantów itp. Nie wspomnę już o budowanych kolejnych nitkach gazociągów czy chociażby ich projektach. Tutaj również dochodzi do licznych nieporozumień i konfliktów. Generalnie rzecz ujmując – żyjemy w ciekawych czasach, kiedy to potężne mocarstwa rywalizują między sobą o gospodarczą hegemonię nad światem.

Jeśli chodzi o CETA, to podczas analizy materiałów można dojść do wniosku, że zarówno zwolennicy jak i przeciwnicy CETA uprawiają swoją własną propagandę.

Jednak spróbujmy przyjrzeć się bliżej tej międzynarodowej umowie gospodarczej i dajmy głos zarówno przeciwnikom jak i krytykom tej umowy.

CETA – ogólne zagadnienia

Na początku warto dowiedzieć się czym naprawdę jest ta CETA. Czy naprawdę jest „klonem” niedoszłej umowy TTIP, jak twierdzą złośliwie jej krytycy?

CETA (ang. Comprehensive Economic and Trade Agreement) jest kompleksową Umową Gospodarczo-Handlową, czyli – umową o wolnym handlu pomiędzy UE a Kanadą, która razem z TTIP (niedoszła umowa między UE-USA) miałaby tworzyć transatlantycką strefę wolnego handlu (TAFTA). W chwili obecnej (październik 2016 roku) umowa ta jest w trakcie ratyfikowania.

W odróżnieniu od typowych, zazwyczaj dwustronnych (bilateralnych) międzynarodowych umów (prawa publicznego dotyczących spraw między państwami, czy prawa prywatnego – spraw dotyczących obywateli) jest ona bardzo szczegółowa (liczy ponad 1600 stron!) i obejmuje wiele państw (Kanada oraz kraje członkowskie UE). Jej ratyfikacja jest również bardziej skomplikowana i długa, toteż pojawił się pomysł, aby wprowadzić ją „tylnymi drzwiami” w systemie tymczasowego stosowania, jeszcze przed samą ratyfikacją przez parlamenty krajów członkowskich UE oraz parlament europejski. Wiele organizacji pozarządowych czy stowarzyszeń branżowych, głównie rolniczych, oburza się nad niedopuszczeniem ich do negocjacji dotyczących poszczególnych zapisów, np. tyczących rolnictwa, w owym wzorcu umowy, który bez ich udziału stanie się źródłem prawa, umową międzynarodową, po podpisaniu (ratyfikacji) a nawet przed (tymczasowe stosowanie).

Cały tekst projektu umowy CETA:

http://eur-lex.europa.eu/legal-content/PL/TXT/?uri=CELEX:52016PC0444

CETA – ratyfikowanie

W związku z tym, że 27 października 2016 roku jest zaplanowany szczyt na szczeblu: Unia Europejska – Kanada, warto wiedzieć, że na nim ma dojść do podpisania umowy CETA (traktatu handlowego między Kanadą a UE), która stanie się obowiązującym prawem (tymczasowe stosowanie!) a potem poszczególne kraje członkowskie będą ratyfikować ją w swoich parlamentach krajowych wraz z parlamentem europejskim.

Pracę nad tą umową rozpoczęły się parę lat wcześniej. W grudniu 2015 roku Komisja Europejska publicznie podała swój mandat do negocjacji, a 23 września 2016 roku w Bratysławie, podczas nieoficjalnego spotkania europejskich ministrów ds. handlu, padły wstępne deklaracje na temat jej przyjęcia. Co ciekawe – ministrowie byli „za“, a protestujące w tym czasie organizacje pozarządowe – „przeciw“. Organizacje te zarzucały przedstawicielom rządowym, że ani teraz, ani wcześniej nie rozmawiano z nimi, podobnie jak w przypadku ACTA i TTIP. A przecież trzeba – argumentowały – przedyskutować, czy ta umowa będzie korzystna dla obywateli, czy wyłącznie dla wielkich firm ponadnarodowych.

Warto dodać, że rozmowy na temat TTIP, „młodszej siostry“ CETA utknęły w martwym punkcie. Niektórzy europejscy politycy odważyli się nawet powiedzieć, że „rozmowy się nie udały i należy TTIP odłożyć do lamusa“. Zwłaszcza, że jest CETA – a CETA to „zupełnie co innego“.

Nie może nam tutaj ujść uwadze fakt, że z punktu widzenia kapitału nie ma to jednak większego znaczenia czy będzie to TTIP czy CETA, bo firmy działające w USA mogą w każdej chwili przeskoczyć do sąsiedniego kraju jakim jest Kanada i już w pełni korzystać z dobrodziejstw zliberalizowanego handlu transatlantyckiego.

By ta umowa weszła w życie musi zostać ona parafowana (przewidywana data: 27 pańdziernika 2016 roku) przez ministrów wszystkich państw członkowskich UE, zasiadających w Radzie UE, odpowiedzialnych za handel międzynarodowy. Później będzie ją musiał zaakceptować Parlament Europejski (PE) i parlamenty krajowe.

Warto wiedzieć, że pod naciskiem społecznym, Komisja Europejska, zgodziła się na proces ratyfikacji przez państwa członkowskie, ale jednocześnie postanowiła wprowadzić tę umowę od razu, bez decyzji parlamentów krajowych. A dlaczego? Powód jest banalnie prosty – proces ratyfikacji może ciągnąć się latami, ale postanowienia umowy będą wdrażane. Ewentualne odwrócenie ich konsekwencji będzie bardzo trudne lub wręcz niemożliwe, jeśli okazałoby się, że któryś z parlamentów krajowych jest jednak przeciwny CETA.

CETA – a TTIP

CETAWielu jest zdania, że CETA to klon niedoszłej umowy handlowej TTIP. A jedyną różnicą pomiędzy nimi jest fakt, że TTIP zrobił się zbyt kontrowersyjny (sprzeciw społeczny w całej Europie) i wszystko wygląda na to, że nie wejdzie w życie.

Przeciwnicy umowy CETA twierdzą, że jest to wielki skandal, bo projekt umowy nie zostanie poddany publicznej (i demokratycznej debacie), tylko „wejdzie sobie w życie“ i to zaraz, bo do końca 2016 roku, a potem – „niech sobie parlamenty podebatują“. A gdzie jest czas na refleksję i dyskusje nad poszczególnymi punktami umowy?

Krytycy TTIP i CETA wskazują również na inny bardzo ważny punkt wspólny – nieprawidłowy sposób wypracowania umowy. Bez udziału przedstawicieli społeczeństwa europejskiego (organizacje pozarządowe) czy chociażby stowarzyszeń branżowych.

CETA – zwolennicy

Wg zwolenników CETA – umowa ta przynosi następujące korzyści:

– ma zapewnić unijnym przedsiębiorcom więcej rozwiązań do prowadzenia działalności gospodarczej w Kanadzie,

– doprowadzi do zniesienia ceł,

– przyczyni się do tworzenia miejsc pracy w Europie,

– pozwoli zlikwidować ograniczenia w dostępie do zamówień publicznych,

– otworzy rynek usług,

– umożliwi składanie ofert na zamówienia publiczne w Kanadzie przez przedsiębiorstwa unijne,

– udostępni unijnym przedsiębiorstwom do kanadyjskiego rynku usług i inwestycji,

– ułatwi czasowe przemieszczanie się kluczowych pracowników przedsiębiorstw i usługodawców między UE a Kanadą.

– powstrzyma nielegalne kopiowanie w Kanadzie europejskich innowacji, tradycyjnych produktów spożywczych.

Zwolennicy umowy podkreślają, że umowa zapewni unijnym przedsiębiorstwom więcej atrakcyjnych możliwości prowadzenia działalności w Kanadzie, a także przyczyni się do tworzenia miejsc pracy w Europie.

Umowa znosi ponad 99% ceł przywozowych w Kanadzie i w UE. Zapewnia nowe możliwości dostępu do rynku usług i inwestycji. Zawiera postanowienia dotyczące własności intelektualnej, środków sanitarnych i fitosanitarnych, oznaczeń geograficznych , zrównoważonego rozwoju, współpracy regulacyjnej, wzajemnego uznawania, ułatwień handlowych, współpracy surowcowej, rozstrzygania sporów i barier technicznych w handlu.

Negocjatorzy strony unijnej zapewniają, że umowa zakłada pełne utrzymanie wysokich norm UE w obszarach takich jak bezpieczeństwo żywności, prawa pracownicze i ochrona środowiska.

Warto dodać, że polski rząd liczy na korzyści ekonomiczne i gospodarcze, powołując się na badania zlecone przez ministerstwo rozwoju. Szczegółów jednak nie podano do publicznej wiadomości…

CETA – przeciwnicy

Przeciwnicy umowy z Kanadą ostrzegają, że:

– umowa ta jest korzystna wyłącznie dla korporacji po obu stronach Atlantyku (powołują się tutaj na analizy zlecane przez organizacje społeczne, jak i na doświadczenia płynące z umowy NAFTA (USA-Kanada-Meksyk),

– przestrzegają przed negatywnymi konsekwencjami dla rynku pracy, zwłaszcza w takich krajach jak Polska,

– zwracają uwagę na liczne niebezpieczeństwa przed którymi będzie musiał stanąć sektor rolny oraz konsumenci (obniżenie standartów),

– utratę miejsc pracy,

– ryzyko równania w dół, jeśli chodzi o ochronę środowiska,

– obecność w umowie kontrowersyjnego mechanizmu ICS (inwestor – przeciwko państwu) takiego samego, lecz o innej nazwie (ISDS) – w niedoszłej umowie TTIP,

– brak jakiejkolwiek debaty na temat umowy, która – z czym zgodziła się ostatecznie Komisja Europejska – nie jest tylko umową handlową

Przeciwnicy umowy ostrzegają, że umowa z Kanadą wepchnie Europę w zakres wpływów amerykańskich korporacji nawet bez konieczności wprowadzania TTIP, poprzez umowę….NAFTA (umowa handlowa pomiędzy USA-Kanada-Meksyk).

Krytycy umowy podkreślają, że CETA nie usuwa największych zastrzeżeń podnoszonych w ostatnich miesiącach przez krytyków TTIP.

Krytycy umowy twierdzą też, że TTIP, jak i CETA to są anachroniczne twory i stanowią „pomnik przedkryzysowego dogmatyzmu i wiary, że im więcej wolnego handlu, tym lepiej dla wszystkich“.

Duże wątpliwości budzi też fakt niedopuszczenie strony społecznej do negocjacji. Prace nad CETA trwały od roku 2009 i dopiero tuż przed tymczasowym wdrożeniem (przed ratyfikowaniem przez parlamenty członkowskie poszczególnych krajów członkowskich) nawołuje się do „społecznej debaty“, kiedy jest już wszystko „przyklepane“ i właściwie gotowe, a ludzie w wielkim oburzeniu wychodzą na ulice by protestować przeciwko CETA. Przeciwnicy twierdzą, że „czas na debatę był w latach 2009-2014. Politycy byli głusi na apele aktywistów, by ujawniać dokumenty i prowadzić prawdziwe konsultacje. To twórcy CETA nie chcieli debaty“.

Przeciwnicy są zdania, że na debatę jest już za późno – można już tylko przyjąć lub odrzucić „ów wzorzec umowny“, jakim jest CETA – „papierek podsuwany politykowi, niczym umowa w salonie firmy“. Z tego względu należałoby odrzucić tą umowę nawet z powodu samego trybu jej wypracowania. „Społeczeństwo musi pokazać klasie politycznej, że dokumenty takie jak CETA muszą powstawać w bardziej przejrzystych warunkach. Spór o CETA, TTIP czy TISA nie jest sporem o zapisy umowy. To jest spór o to, czy umowy międzynarodowe mają być faktycznie umowami, czy też wzorcami stworzonymi przez niewybieralnych demokratycznie negocjatorów“.

CETA – a Parlament Europejski

Obecnie (połowa października 2016 r.) w PE odbywają się dyskusje (przed zaplanowanym szczytem UE-Kanada) na temat wynegocjonowanej umowy CETA. Z analizy dyskusji wynika, że europosłowie mimo rosnącego sprzeciwu wobec CETA, w wielu krajach członkowskich, są entuzjastycznie nastawieni do jej podpisania.

Za kilka dni państwa członkowskie mają wyrazić zgodę na tymczasowe stosowanie umowy, później ma to zrobić PE. Pełne wejście w życie porozumienia będzie wymagało ratyfikacji przez wszystkie państwa unijne. A droga to nie będzie prosta, bo już w Belgii parlament wyraził sprzeciw wobec decyzji rządu o zgodzie na ratyfikację umowy w Radzie UE.

W Brukseli wydano też specjalną broszurkę informacyjną na temat korzyści wynikłych z przyjęcia umowy CETA
http://trade.ec.europa.eu/doclib/docs/2013/december/tradoc_152008.pdf

Jednocześnie w poszczególnych krajach członkowskich pojawiają się broszurki przeciwne CETA.

Przykład:

http://strefazieleni.org/wp-content/uploads/2016/06/Polish-version-CETA-TTIP-little-brother.pdf

CETA – Polska

13 października Sejm RP przyjął uchwałę w sprawie trybu ratyfikacji CETA. Odrzucono wniosek klubu Kukiz 15 o wybraniu drogi referendalnej. Jednocześnie Sejm opowiedział się za tymczasowym stosowaniem części umowy leżącej w kompetencji UE – a więc handlowej. Oznacza to, że CETA zacznie częściowo obowiązywać w Polsce po jej ratyfikacji przez UE i Kanady – zaplanowanej na koniec października 2016 roku. Nastąpi to więc przed jej ratyfikacją bądź odrzuceniem przez polski parlament.

a) zwolennicy

Bez wątpienia do największych w Polsce zwolenników umowy CETA (wcześniej również i TTIP) jest polski wicepremier Mateusz Morawiecki. Na początku października 2016 roku już pojechał z wizytą do USA, by tam „wzmacniać polsko-amerykańskie więzy gospodarcze. Warto, by były one jak najściślejsze“ – mówił do polskich mediów parę dni temu. Dodał, że Amerykanie dostrzegają konstruktywną rolę Polski, jako wzmacniacza stabilności Unii. Cieszą się, że nie dochodzi to tworzenia stanów zjednoczonych Europy i to – co jest wręcz skandaliczne – wokół Niemiec. Niemcy się integrują – poprzez Nord Stream II – z Rosją – co zaznaczył ze zgrozą Morawiecki.
Jednocześnie dodał, że ma poważne zastrzeżenia do drugiej części umowy CETA dotyczącej inwestycji, a dokładnie o mechanizmy arbitrażu międzynarodowego (bardzo silna pozycja korporacji w sporach z państwami).

Jest jeszcze pewna sprawa związana z umową CETA. Polski rząd jest bardzo zainteresowany importem kanadyjskiej ropy, jako alternatywy dla paliwa z Rosji. Z tego powodu CETA jest mu na rękę.

b) przeciwnicy

W Polsce największymi przeciwnikami projektu umowy CETA są rolnicy, więc nic dziwnego, że w ich imieniu występuje minister rolnictwa Krzysztof Jurgiel. Twierdzi on, że umowa nie jest doskonała i niesie sporo zagrożeń.

Przeciwko umowie CETA wypowiada się jeden z profesorów Szkoły Głównej Handlowej – „umowa CETA staje ponad konstytucją, ponad wszelkim prawem. Do tego po prostu trzeba będzie się stosować. Pozostaje pytanie, w imię czego mamy to robić?“ . Prof. Leokadia Oręziak, kierownik Katedry Finansów Międzynarodowych jest zdania, że wolny handel jest to dobra rzecz, ale trzeba mieć na uwadze, że partner słabszy w tej wymianie może bardzo ucierpieć. Wolny handel jest pożyteczny, jeśli uwzględnia interesy słabszego partnera. Z kolei zakrojony na szeroką skalę niszczy słabszy kraj, który może już nigdy się nie odbudować, jego główne obszary gospodarki mogą zostać zrujnowane. Taka jest istota wolnego handlu – przekonuje Pani profesor – że wygrywa silniejszy.

Przyjęciu CETA sprzeciwa się też Kukiz 15. Ba! Wicemarszałek Sejmu z ramienia tego ugrupowania, Stanisław Tyszka publicznie zwraca uwagę, że PiS próbuje przykryć temat CETA dyskusją nad projektami zmiany ustawy o ochronie życia. Twierdzi też, że umowa ta jest bardzo niebezpieczna dla polskich przedsiębiorstw i dla naszego rolnictwa.

Przed podpisywaniem umowy ostrzega też poseł Robert Winnicki, prezes Ruchu Narodowego: „Bądźmy ostrożni, ponieważ przed nami jest bliźniaczy traktat CETA z Kanadą. To również musimy odrzucić, ponieważ to taki „mini-TTIP“. Jeśli mamy przyjąć CETA, to TTIP będzie logiczną konsekwencją.“.

Bardzo ciekawa jest wypowiedż jednego z polskich ekonomistów, Andrzeja Sadowskiego, prezydenta Centrum im. Adama Smitha. Twierdzi on, że ta umowa nie ma nic wspólnego z wolnym handlem. „Wolność rynku zakłada jego prostotę. Ta umowa ma tysiąc kilkaset stron. Tu nie ma mowy o prostocie. CETA to porozumienie, które ma służyć obronie rynku i produkcji z UE, Kanady, a pośrednio i USA przed ostrą konkurencją i naporem ze strony produkcji pochodzącej z krajów azjatyckich, a nawet afrykańskich. To sojusz przeciwko wschodnim i afrykańskim rynkom“.

Przeciwko CETA jest Krajowa Rada Izb Rolniczych. Jest obawa, że tańsza kanadyjska żywność z wielkoobszarowych gospodarstw zaleje Europę, a więc i Polskę. Polscy rozdrobnieni rolnicy mogą nie podołać konkurencji.

CETA – protesty

Masowe protesty przeciwko CETA odbyły się w całej Europie 15 października 2016 roku. Także w Polsce (w Warszawie i innych miastach) pod Ministerstwem Rolnictwa. W wiecu wzięli udział m.in. Paweł Kukiz, Partia Razem i SLD.

„To nie jest protest przeciw Ameryce, Europie, to protest przeciw wszechwładzy korporacji“ – mówił Piotr Trzaskowski z fundacji Akcja Demokracja, która zorganizowała sobotnią demonstrację w Warszawie przeciw układom CETA i TTIP. Protestujący wzywali rząd do wstrzymania popracia dla umów.

CETA – inne kraje europejskie

a) Niemcy

Niemiecki Trybunał Konstytucyjny odrzucił obywatelskie wnioski o zablokowania tymczasowego wejścia w życie umowy CETA. Sędziowie zastrzegli, że decyzja, czy CETA jest zgodna z konstytucją, zapadnie później.
Zastopowanie umowy przyniosłoby ponoć niemieckiej polityce i gospodarce więcej szkód niż ewentualne późniejsze wycofanie się z porozumienia.
Z takiego obrotu sprawy jest bardzo zadowolony wicekanclerz a zarazem minister gospodarki Sigmar Gabriel (to ten od budowy gazociągu Nord Stream II i przyjmowaniu „uchodźców” do własnego kraju – „wszystkich jak leci”, czym wzbudza oburzenie obywateli Niemiec).

b) Belgia

Parlament Walonii – federalnego regionu Belgii zagłosował przeciwko CETA.
Belgijski rząd popiera co prawda umowę CETA, jednak do jej formalnego zatwierdzenia wymagana jest zgoda parlamentów regionów federalnych. A to oznacza, że Belgia nie będzie mogła podpisać traktatu ratyfikacyjnego w imieniu całego kraju.

Rodzi się tutaj pytanie, czy umowa CETA podzieli los TTIP, czy jednak na „siłę“ będzie wdrożona w całej UE, sposobem „przez tylne drzwi“, poza demokratycznymi procedurami? I czy stosując ten sposób taka umowa naprawdę będzie mogła być zaliczana do obowiązującego prawa? Już sposób jej wdrażania budzi wiele wątpliwości…

Schreibe einen Kommentar

Deine E-Mail-Adresse wird nicht veröffentlicht. Erforderliche Felder sind mit * markiert.